czwartek, 15 grudnia 2011

ale się działo...

  Z moją Mamą robiłyśmy pierogi. Lubicie? Ja bardzo i nie wyobrażam sobie bez nich świąt. Szczerze mówiąc zapomniałam jaki chowa to w sobie urok... mam na myśli wspólne spędzanie czasu. Niby męczące a z drugiej strony, to właśnie wtedy mamy czas na wspólne przeżywanie nadchodzących świąt Bożego Narodzenia. Rozmawiamy, śmiejemy się, wspominamy, czasami poplotkujemy ;p. Tak to jest to... to w tym czasie tworzą się tradycje, które przechodzą z pokolenia na pokolenie. Ile razy słyszałam: "no z babką siedziałam i robiłam... ciotki siedziały i robiły, tylko plotkowały..." itd. Dlatego szczerze zachęcam Was do tego. Wszyscy gdzieś zapominamy o tym co jest najważniejsze... czyli wspólne przygotowania. To jest ten wyjątkowy czas, gdzie patrząc na Wigilijny stół będziemy świadomi, że dania są naszej wspólnej roboty i to w nich jest ta nasza miłość. Właśnie to będziemy wspominać i przekazywać naszym dzieciom i wnukom przy każdych świętach. Nie kupujcie gotowych wyrobów - wiem każdy zapracowany, ale postarajcie się w tym czasie być razem, nawet gdyby to miało zakończyć się katastrofą w postaci nieudanego wyrobu... ale to będziecie wspominać, a kolejna próba okaże się sukcesem :). Nawet gdybyście mieli siedzieć do nocy, to będziecie siedzieć razem, zmęczeni, roześmiani... ale razem! :) To są święta... to jest ten czas, gdzie rodzina powinna być razem :).






















































    Ale to nie koniec...  mój Tata przyłączył się do kuchennych robótek i zrobiliśmy chleb... mówię Wam coś extra! Już drugi raz go robiliśmy i wyszedł! A jaki zapach w domu... wyobraźnia zaczyna działać - ja osobiście wyobraziłam sobie jak to musiało być kiedyś... jak nasze babki piekły. Ile to czasu, pracy... a ile serca...coś wspaniałego. Nie bójcie się, tylko do dzieła! Takiego nie kupicie! A jaka satysfakcja :). Tak Kochani, całą rodziną - jedni wyrabiają ciasto (intensywna robota i wyczerpująca), drudzy szykują formę a jeszcze inni po prostu stoją i patrzą co z tego będzie :).


wyrabiane ciasto

przygotowane formy

nakładanie ciasta
ciasto gotowe do wyrośnięcia

wyrastające ciasto

ciasto po wyrośnięciu
gotowy wypiek

mniam mniam :)

i jak.. ładny?























































































  

















































  A tu przepis dla odważnych :)


składniki:
- 1,5 kg mąki ( w tym: 40% żytniej razowej, 30% pszennej graham, 30% pszennej białej)
- 200g nasion (może być: siemię lniane, słonecznik, sezam, pestki dyni, trochę kminku - ja polecam suszone pomidory i świeże zioła lub suszone)
- 1,5 łyżki soli
-ok. 200g zakwasu (lub 100g drożdży) - zakwas możecie zdobyć w zaprzyjaźnionej piekarni :)
- 1,5 l ciepłej wody
- 50 ml oliwy z oliwek


1. Nasiona (szczególnie siemię i sezam) można lekko zmielić
2. Sól rozmieszać w 1,3 l letniej (ok. 35 st.C) wody
3. Zakwas (drożdże + 3 łyżeczki cukru) rozpuścić w 200ml ciepłej wody
4. Pozostałe składniki wymieszać na sucho
5. Do wymieszanych na sucho składników dolać wodę, zakwas (drożdże), i oliwę
6. Wyrabiać (minimum 10 min) aż do uzyskania jednolitej ciastowej masy (proponuję by przy tym były dwie osoby, jedna trzyma miskę a druga wyrabia ruchami do siebie)
7. Wysmarować tłuszczem formy (można dodatkowo posypać bułką tartą lub mąką)
8. Włożyć ciasto do form do połowy objętości, wygładzić mokrymi rękoma i posypać sezamem lub słonecznikiem - lub tym co chcecie :)
9. Ciasto odstawić na kilka godzin (na drożdżach na ok. 1 godz.) w ciepłe miejsce, aż wyrośnie powiększając ok. dwukrotnie swoją objętość
10. Nastawić piekarnik na 220 stopni
11. Wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec 30 min. w 220 st.C, potem w 180 st.C (łączny czas ok. 75-90 min)
12. Po wyjęciu z piekarnika wyjąć z foremek i przykryć płóciennymi ściereczkami.


Powodzenia!!!!!

2 komentarze:

  1. ożesz jak apetycznie! ja robiłam wczoraj pierogi. co prawda nie na święta, ale nie wyszły takie cudne jak twoje. :)
    pozdrawiam,
    Szana,
    www.gastronomygo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń