niedziela, 4 grudnia 2011

k a r p a t k a


Ciasto przed pieczeniem..
po upieczeniu..




   Już Wam wspominałam o remoncie.. tak więc, żeby sprawić chłopakom przyjemność wymyśliłam, że zrobię karpatkę. 
I też tak uczyniłam... podciągnęłam rękawy i zabrałam się do pracy... 
Powiem Wam - bo pierwszy raz miałam okazję piec to ciasto, że dobre wyszło... A co! Jeśli im smakowało - to mi więcej do szczęścia nie trzeba. :) 
   Uwielbiam siedzieć sobie w kuchni.. gotować... piec... Każdy odgłos bulgotania bulionu, zapach ciasta unoszącego się w całym domu i nawet mycie naczyń jest niesamowite, jeśli się to kocha. Jeszcze, gdy przy tym wszystkim jest wokół mnie rodzina, przyjaciele... Cieszy mnie, gdy widzę siedzące przy stole rozpromienione pełne buźki. :) To Wam dziękuję Droga Rodzinko, że jesteście i będziecie... to Wam Drodzy Przyjaciele dziękuję za każde dobre słowo, wsparcie... 
i za te dobre oraz złe chwile... ale jesteśmy razem.... 
i to się liczy :).  Ach... ale się sentymentalna zrobiłam... to chyba zbliżające się święta tak na mnie działają hehe. :) Oooo... a już niedługo będę szykować ozdoby świąteczne...
no tak, czas goni :). 
Podzielę się efektami :).



... i gotowe :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz